wtorek, 17 listopada 2009

Drobiazgi 03

Strasznie się zapuściłem w kwestii odświeżania blogaska. Zatem czas wcisnąć reset, aby wszystko wróciło do normy. Dzisiejszy obrazek to tylko kolejna porcja archiwalnych drobiazgów, ale obiecuję rychłą poprawę.

sobota, 31 października 2009

Cukierek albo psikus

Klimat zabawy z dreszczykiem rozpowszechniony w krajach anglosaskich jest mi znacznie bliższy niż msze i modlitwy w intencji zmarłych na cmentarzach, praktykowane u nas tradycyjnie w Dzień Wszystkich Świętych i Zaduszki. Dlatego też wyciągnąłem ze swojego archiwum halloweenowy zestaw obrazków wykorzystanych kiedyś min. w „Produkcie” (1), „SFerze” i „Znakomiksie” (2). Życzę strasznego wieczoru;)

czwartek, 15 października 2009

Dwa tematy

Po zapoznaniu się z dostępnymi w sieci relacjami z MFKiG stwierdziłem, że opisano już wszystko, co było godne zauważenia i moje spóźnione refleksje chyba nikogo nie zainteresują. Dlatego ograniczę się do wyliczenia kilku spraw, tak dla porządku.
  • Łauma” to świetny komiks, zwłaszcza w warstwie graficznej.
  • Igor Baranko jest w znakomitej formie. Ucieszyłem się, że po wielu latach jeszcze pamięta nasze pierwsze, mocno zakrapiane spotkanie, a on zmartwił się, że ja tak rzadko rysuję komiksy.
  • Poznałem kilku fajnych gości, z którymi spotykałem się do tej pory wyłącznie w blogosferze. Binareus, Gonzo, Haku, Jaszczu, Ystad - Pozdrowionka! Żałuję również, że z kilkoma innymi osobami nie udało mi się wymienić choćby jednego zdania.
  • Binio Bill, za którego czuję się jakoś odpowiedzialny, spotkał się z pozytywnym przyjęciem co ujawniło się także w postaci zadowalającej liczby sprzedanych egzemplarzy.
  • Zaliczyłem kolejną udaną emefkową bibkę i nawet nie specjalnie wkurzały mnie kolejki po piwo, bo dostęp do baru z innymi trunkami był swobodny.
  • Niepokoi mnie rozprzestrzenianie się Festiwalu na całe miasto. Oznacza to, bowiem, że coraz więcej wystaw i spotkań będzie mi umykało. Pochwalę jednak pomysł z emefkowym autobusem.
  • Zastanawiam się nad przystąpieniem do PSK. Liczyłem, że zawiąże się jakaś organizacja zrzeszająca twórców komiksu jednak formuła, którą zaproponowano jest na moje oko zbyt szeroka. Także pierwsze pomysły dotyczące działalności PSK budzą moje wątpliwości. Póki, co pozostaje bacznie się przyglądać, w którym kierunku postępuje rozwój owego stowarzyszenia.
Czas na obrazki! Postać Likwidatora jest dziełem Ryszarda Dąbrowskiego (przez wielu zwanego po prostu Rychem). Likwidator to bezwzględny, brutalny, ekologiczno - anarchistyczny bojownik i egzekutor. Złowieszczo uśmiechnięty, w kostiumie kojarzącym się z superbohaterem, terrorystą i komandosem jednocześnie, dokonuje krwawych rajdów na szeregi złych, skorumpowanych, zidiociałych polityków i księży oraz zwyczajnych bandytów, ale z równą determinacją staje w obronie zwierząt i Doliny Rospudy. Likwidator to postać o undergroundowych korzeniach, która dzięki talentowi i aktywności Ryszarda Dąbrowskiego stała się ważną częścią polskiego, jak najbardziej oficjalnego rynku komiksowego. W 2005 roku pojawił się w sprzedaży album „Likwidator - Alternative - antologia cz.1”, w którym znalazły się prezentowane dzisiaj grafiki. Podczas MFKiG, Rychu zaproponował mi także udział w kolejnej publikacji. Będzie to prawdopodobnie krótka historyjka, do której on sam napisze scenariusz.

wtorek, 29 września 2009

XX MFKiG

Zaczęło się w Kielcach, w 1991 roku. Pamiętam, dworzec kolejowy, wiatr i przenikliwe zimno, jak to w Kielcach. Pamiętam Roberta Łysaka organizatora kieleckiego konwentu, jakiś wykład Witka Tkaczyka min. o legendzie czeskiego komiksu Kaji Saudku, ekipę z Łodzi i prace Przemka Truścińskiego na wystawie i wreszcie dłuuugą nocną rozmowę z Maciejem Parowskim. Byłem niemal na wszystkich, kolejnych imprezach komiksowych odbywających się później w Łodzi pod różnymi szyldami (Konwent, Targi, Festiwal), niektóre z nich nie pozostawiły zupełnie żadnych wspomnień, ale inne były dla mnie osobiście bardzo ważne. Na przykład ubiegłoroczny Festiwal, na którym obecni byli min. Jean (Moebius) Giraud, Milo Manara i Gaetano (Tanino) Liberatore. Wtedy dotarło do mnie, że warto było marznąć w Kielcach, aby doczekać chwili, kiedy na komiksowej imprezie w Polsce pojawiają się TAKIE nazwiska. Tegoroczny Festiwal zapewne również zapisze się głęboko w mojej pamięci, chociażby z racji publikacji komiksu „Binio Bill i Szalony Heronimo”. Mam jednak nadzieję, że będzie tych powodów znacznie więcej. Na obrazkach: Tribute to Tadeusz Baranowski, który znajdzie się w specjalnej emefkowej publikacji poświęconej temu znakomitemu twórcy oraz widok z okna pokoju hotelu „Centrum”, w którym wraz z Krzychem Mirowskim nocowaliśmy w ubiegłym roku.

piątek, 18 września 2009

Pinokio

Wszelkie kwestie związane z Biniem załatwiane będą na sąsiednim blogasku, zatem mogę powrócić do swawolnego i jak najbardziej prywatnego blogowania. Obrazek ni przypiął ni wypiął, bez związku i kontekstu. Zwyczajny Pinokio - kłamczuszek narysowany chyba w roku 1997 (nie chce mi się szukać oryginału, na którym jest data) i pokolorowany kilka lat później. Jakoś nie było okazji nigdzie go opublikować.

poniedziałek, 14 września 2009

Czyn społeczny

Serdecznie zapraszam na nowego bloga!

czwartek, 10 września 2009

Binio Bill

Zatem już wszystko jasne. Nowa oficyna wydawnicza „BB Team” założona przez córkę Jerzego Wróblewskiego zadebiutuje na naszym komiksowym rynku albumem „Binio Bill i Szalony Heronimo”. Komiks powstał w 1991 roku na krótko przed śmiercią Jerzego Wróblewskiego. Myślę, że postaci Binio Billa żadnemu miłośnikowi komiksów w Polsce nie trzeba przedstawiać a z zarysem opowieści wszyscy mogą zapoznać się w serwisach komiksowych. Spotkał mnie zaszczyt i ogromna przyjemność uczestniczenia w przygotowywaniu tego komiksu do druku oraz możliwość zaprojektowania okładki i różnych elementów graficznych dla tej publikacji oraz na potrzeby wydawnictwa „BB Team”. Rysunki na okładce to oczywiście fragmenty kadrów, które wyszły spod ręki Jerzego Wróblewskiego. Główny motyw z oryginalnego projektu okładki pojawi się za to w kilku wariantach i w kilku innych miejscach. Komiks wymagał solidnego opracowania pod względem graficznym i literackim, bo choć był ukończony, Jerzemu Wróblewskiemu zwyczajnie zabrakło czasu na dokonanie niezbędnego retuszu ilustracji jak i poprawki scenariuszowo - językowe. W tej ostatniej kwestii solidną robotę redakcyjną wykonali: Maciej Jasiński (scenariusz) oraz Sylwia i Maciej Kowalscy (korekta). Przy tej okazji należą się także podziękowania Romanowi Maciejewskiemu, który wspomagał mnie swoją znajomością programów do grafiki wektorowej. Romek zaprojektował również bardzo zgrabną czcionkę, na podstawie najładniejszych liter wybranych z oryginalnych dymków, co umożliwiło ich całkowitą wymianę. Kolejną osobą, zaangażowaną w publikację tego albumu jest Krzysztof Mirowski, który znakomicie orientuje się w meandrach komiksowego rynku i zajął się aktywnie różnymi działaniami promocyjnymi. Bardzo się cieszę, że to przedsięwzięcie znalazło wreszcie swój szczęśliwy finał. Oznacza to, bowiem, że znacznie dłużej zachowamy w pamięci twórczość J. Wróblewskiego, chociaż do tej pory miał w dorobku ponad sześćdziesiąt samodzielnych zeszytów i albumów komiksowych o łącznym nakładzie ponad ośmiu milionów egzemplarzy! Nie wątpię, że kolejny album z przygodami Binio Billa okaże się sukcesem, a to oznacza również, że prawdopodobnie światło dzienne ujrzą inne niepublikowane materiały z rodzinnego archiwum oraz wznowienia nieco już zapomnianych tytułów.

wtorek, 8 września 2009

Blisko, coraz bliżej

Jerzy Wróblewski - kadr z komiksu „Binio Bill... i Skarb Pajutów”. Tekst w dymku oznacza, że ciekawość fanów Binio Billa zostanie niebawem zaspokojona, może już jutro.

piątek, 4 września 2009

Binio Bill nadjeżdża!

Tymczasem przedstawiam tylko logo zapowiadające powrót niezłomnego szeryfa z Rio Klawo. Kolejne wieści już wkrótce, czyli coming soon! Patataj, patataj...

środa, 2 września 2009

Straine

Trochę czasu minęło od ostatniego wpisu i chociaż blogasek jeszcze nie zaczął pokrywać się pajęczyną (swoją drogą to mógłby być fajny patent dla rzadko odświeżanych blogów, a może już ktoś wpadł na taki pomysł?) wrzuciłem stronkę ze Strainem. Przypomniał mi o niej Śledziu, który swojego, pinupa wystawił do licytacji na poczet Funduszu Przeprowadzkowego. Jaka jest geneza powstania tej planszy? Pamiętam, że kiedyś Śledziu (bodaj w roku 2002) puścił farbę, że Burt Softa i Chris Weber (Bartosz Minkiewicz i Krzystof Tkaczyk) szykują kolejny album z tą kultową już postacią, chodziło prawdopodobnie o „Straine: Purgatorium” i być może wcisną do niego różne takie trybuty rysowane przez innych rysowników. Do dzisiaj komiks na rynku się nie pojawił a ja w tym czasie nawet lekutko planszę odświeżyłem, zatem miłego oglądania!

piątek, 14 sierpnia 2009

The Batmans II

Ekipa Kolorowych Zeszytów skusiła mnie propozycją narysowania Batmana, który dołączyłby do The Batmans II, czyli zespołu grających Batmanów. Oto efekt!

niedziela, 9 sierpnia 2009

Jerzy Wróblewski

„Miesiąc sierpień szczególnie zapisał się w biografii Jerzego Wróblewskiego - z jednej strony wyznaczając początek bogatego w twórczość życia, a zarazem określając jego koniec pół wieku później. W tym właśnie miesiącu miłośnicy twórczości tego klasyka polskiego komiksu powojennego obchodzą dwie rocznice związane z osobą zmarłego rysownika; 7.08-go - urodzin, zaś 10.08-go - jego śmierci.” - Fragment artykułu Marcina Jaworskiego wykorzystanego min. jako notka biograficzna J. Wróblewskiego w serwisie Gildia Komiksu. Jerzy Wróblewski zmarł 10 sierpnia 1991 roku. Odszedł zbyt wcześnie, bardzo nam go brakuje, nikt nie zajął jego miejsca... Oklepane, patetyczne frazesy, które bardzo często słyszymy i wygłaszamy, wspominając kogoś, kogo z nami już nie ma. Zastanawiam się niekiedy, jakie komiksy Jerzy Wróblewski mógłby narysować gdyby jeszcze trochę pożył? Jak potoczyłaby się jego kariera, jaką metamorfozę przeszłaby jego twórczość gdyby miał możliwość wykorzystania w pracy komputera? Bez wątpienia tak wszechstronny artysta radziłby sobie teraz znakomicie. Moda na komiksy historyczne, seria o polskich olimpijczykach itp. Chyba zdominowałby ten przedział rynku, bo rysowników sprawnie posługujących się realistyczną konwencją jest u nas naprawdę niewielu, zbyt mało. Z łatwością mogę wyobrazić sobie jego powrót do postaci Żbika, kolejne komiksy sensacyjno - przygodowe czy westerny. Miałby dzisiaj 68 lat. Nie wierzę, żeby rysowanie komiksów mu się kiedykolwiek znudziło, choć miałby prawo odcinać kupony od swojego potężnego dorobku i tylko raz na jakiś czas przygotować kolejny album z przygodami Binio Billa. Odszedł zbyt wcześnie... Jestem o tym głęboko przekonany. Projekt okładki do książki Macieja Jasińskiego, która niestety nie jest jeszcze ukończona.